Okładka artykułu Proces projektowania logo — 10 kroków do celu
Poradniki

Proces projektowania logo

10 kroków do celu

Zdjęcie autora Aleksandra Tulibacka
0

Proces projektowania logo, to temat dość popularny zarówno w sieci, jak i w literaturze. Znajdziecie go w książkach, w artykułach oraz we wszelkiego rodzaju dyskusjach. Dzisiaj postanowiłam podzielić się z Wami moim podejściem do projektowania logo, w artykule znajdziecie listę kroków, które przechodzę wraz z klientem oraz kilka informacji na temat samego podejścia i zmian jakie wprowadziłam jakiś czas temu.

O zmianach wspominam, ponieważ to istotne, aby pamiętać, że wraz z naszym rozwojem czy zmianą podejścia, weryfikować także kroki, jakie wykonujemy. Dzięki czemu często możemy oszczędzić sporo czasu albo uzyskiwać coraz lepsze efekty, Moje obecne podejście do projektowania jest wynikiem lat doświadczeń oraz kilku technik, o których wspomniał Krzysztof Fabianowski w tej prelekcji. Jeśli jeszcze jej nie oglądaliście – polecam, mi otworzyła oczy na kilka spraw.

Przejdźmy jednak do rzeczy.

Briefing

Każdy projekt logo rozpoczynam, podobnie pewnie jak większość z Was, od zadania klientowi kilku (nastu) istotnych pytań, które wpływają później na efekty końcowe mojej pracy. Jakie to pytania? Podzielić można je na trzy działy – takie na temat firmy i jej historii, takie na temat rynku i produktów oraz te o kwestie estetyczne. Dokładniej tematem już się zajmowałam, więc jeśli chcecie sprawdzić moją listę pytań podczas projektowania logo – znajdziecie ją tutaj.

Jak odbywa się briefing? W związku z tym, że w większości przypadków pracuję zdalnie, zazwyczaj wysyłam je w formie pliku doc - mailowo. Czasem zdarza się, że kwestię znaku i samego podejścia oraz historii firmy dodatkowo omawiamy telefonicznie, jest to jednak rzadkością. Jeśli zdarza mi się już rozmawiać z klientem czy to telefonicznie, czy za pomocą jakiegoś komunikatora, zawsze naciskam, aby listę odpowiedzi na wspomniane wcześniej pytania podesłał mi wcześniej. Dzięki temu na samej rozmowie mamy już o czym mówić, a ja mogę się do rozmowy nieco bardziej przygotować.

Alternatywą do wysłania listy pytań jest sprawne przeprowadzenie rozmowy z klientem w taki sposób, aby wyciągnąć z niego wszystkie te odpowiedzi. Nie neguję tego podejścia, niestety zabiera ono zdecydowanie więcej czasu, który (w przypadku nierozpoczęcia współpracy) będzie naszą stratą. Oczywiście są klienci, w przypadku których takie spotkanie jest niezbędne, w mojej pracy jest to jednak mniejszość.

Poszukiwanie inspiracji i analiza konkurencji

Drugim krokiem procesu projektowania logo w moim przypadku jest research, czyli poszukiwanie inspiracji we wszelkiej możliwej formie. Jak to robię? Jeśli chodzi o kwestie wizualne, opieram się w dużej mierze na Behance, wyszukując po konkretnych frazach. Świetnie sprawdza się w tym wypadku także Pinterest. W kwestii wizualnej warto zajrzeć także w „google grafika”, w szczególności poszukując pod frazami związanymi z nazwą firmy klienta (nie poszukując inspiracji, ale upewniając się, że nieumyślnie nie popełnimy plagiatu – będę o tym jeszcze wspominać później). Efektem tej części poszukiwania inspiracji jest folder, w którym zamieszczam wszystkie grafiki, które uważam za warte pokazania klientowi, albo pozostawienia sobie. Mogą one nawiązywać do specyfiki działalności zleceniodawcy, ale nie muszą. Czasem są tylko inspiracją kolorystyczną albo stylistyczną.

Proces projektowania logoTego etapu prac nie można wykonać bez sprawdzenia konkurencji – tej wskazanej przez klienta w briefie oraz takiej dalszej, nawet międzynarodowej. Proces ten pozwala poznać, jak prezentują się inne marki działające w tej samej branży, a dzięki temu – uniknąć powielania schematów albo trafić w nie odpowiednio (w zależności od tego, czego oczekuje klient). Projektując na potrzeby danej firmy warto poświęcić chwilę na poszerzenie horyzontów i zwiększenie wiedzy na temat branży w jakiej działa (szczególnie jeśli jest ona dość specyficzna). Pomocna może być w tym wypadku Wikipedia, strona klienta albo… sam klient – o ile ma dla nas tyle czasu.

Efektem tego etapu są dwie rzeczy – mapa myśli na której zapisuje wszystkie skojarzenia i pomysły na logo (czasem także bardzo wstępne szkice) oraz folder, z którego korzystam w kolejnym etapie.

Moodboardy

Na podstawie plików graficznych tworzę moodboardy, czyli tablice inspiracji, które pomogą mi później lepiej zrozumieć to na czym zależy klientowi. Określają one zarówno stylistykę, jak i docelowy klimat projektu i całej identyfikacji (o ile jest tworzona).

W ramach tworzenia projektów logo dla moich klientów przygotowuję zazwyczaj trzy moodboardy. Istotne jest, aby zgrupowane zdjęcia i grafiki nazwać w jakiś określony sposób. Dzięki temu zarówno w naszej głowie jak i w głowie klienta klaruje się pewna, w miarę skonkretyzowana wizja. Często oprócz samej nazwy do prezentowanych klientowi tablic dodaję opisy – tak aby zarysować jaki przekaż wiąże się z konkretnym stylem i uniknąć nieporozumień.

W odpowiedzi na moje propozycje otrzymuję od klienta informację na temat tego który z moodboardów jest tym, w którą stronę idziemy. Od czasu, kiedy wprowadziłam ten etap do procesu projektowego znacznie zmniejszyłam ilość projektów, które wracają z informacją, że „Pani Olu, to zupełnie nie to” – po prawdzie, zdarzyło się to raz od około 2 lat. Oczywiście są klienci, którzy nie potrafią określić się co do konkretnego stylu, możemy wtedy zaproponować połączenie dwóch, albo poprosić o listę przykładów znaków, które trafiają w jego gust. Wspomniana – nieudana realizacja – była właśnie efektem tego, że po wysłaniu klientce trzech moodboardów o nazwach „przystępna”, „elegancka” i „nowoczesna” otrzymałam odpowiedź, że znak łączyć ma wszystkie te style.

Jeśli chodzi o moodboardy, warto przy okazji pamiętać, aby nie były one zbyt podobne do siebie i aby z drugiej strony – aż tak bardzo się od siebie nie różniły. Są one przecież odpowiedzą na jeden – ten sam brief klienta. Mogą być też one pomocą, jeśli w briefie klient zamieścił sprzeczne informacje – łatwiej będzie dojść do tego, które cechy marki są ważniejsze.

Proces projektowania logoMoje moodboardy przygotowuję w formie pliku PDF w Indesignie. Wcześniej korzystałam z Pinterest, jednak zbieranie inspiracji i dodawanie grafik, których nie było w ich bazie trwało zbyt długo i zrezygnowałam z tego podejścia. Dodatkowo sprawiało to problem mniej „internetowym” klientom. Możliwość tworzenia moodboardów wprowadziło także Behance, nie korzystałam jednak z tego rozwiązania do tej pory.

Szkice

Kiedy wiem do jakiej stylistyki dążymy i mam przygotowaną mapę myśli i skojarzeń, przystępuję do szkicowania, czyli przelewania bardziej konkretnych pomysłów na papier. W moim przypadku na potrzeby jednego logo powstaje około 15-40 wstępnych pomysłów na znak (w zależności od ilości czasu oraz jakości samych pomysłów). Niektóre opierają się na liternictwie, inne na skojarzeniach, pojawiają się wersje tekstowe i symbole. Jeśli coś wpadnie mi w oko szczególnie mocno, oznaczam to sobie gwiazdką, aby wiedzieć, że mam do tego wrócić.

Efektu szkiców nigdy nie pokazuję klientowi (nawet jeśli o to prosi) – to coś, co pozostawiam sobie, więc z Wami także nie podzielę się zdjęciami. Muszę jednak się przyznać, że nie przypominają one w ogóle znanych z Dribbble i prezentacji na Behance dokładnych szkiców – to bardzo wstępne pomysły, które stanowią bazę dla pracy w programie graficznym, a nie coś, co szczególnie ładnie wygląda.

Do przenoszenia szkiców do komputera używam telefonu – robię im po prostu zdjęcie. Nie ma potrzeby skanowania, ponieważ jakość ilustracji jakie tworze sprawia, że i tak nie jestem w stanie niczego odrysować. Stanowią one tylko punkt wyjścia do dalszych prac – tym razem już w Illustratorze.

Wektoryzacja

Stworzone na kartce szkice (około 5 sztuk) przenoszę sobie do programu graficznego i sprawdzam na ile pomysł, który dobrze wygląda na kartce, da się przenieść do komputera. Często zdarza się, że coś, co podoba mi się na papierze, na ekranie wygląda już gorzej (przede wszystkim ze względu na proporcje, grubość linii czy kąty kształtów). Do wektoryzacji tworzonego przez siebie logo wykorzystuję:

  • kształtów geometrycznych – jeśli zależy mi na dokładnym efekcie (o wiele częściej),
  • pentool – jeśli projekt jest niestandardowy,
  • elementów fontów i znaków – w przypadku monogramów.

Bardzo często klienci zgłaszają się do mnie i pytają o logo oparte o złotej proporcji i chociaż zawsze mówię im, że nie ma sensu ograniczać się w ten sposób i z góry zakładać takie podejście, zdarza mi się korzystać z tej techniki coraz częściej. Robię to przede wszystkim wtedy, gdy bazuję na okręgach, które tworzą kolejne kształty. Zawsze jednak to wygląd i czytelność są na pierwszym planie, a złota proporcja ma mi pomagać, a nie ograniczać mnie w projektowaniu.

Podczas wektoryzacji znaków zazwyczaj wychodzi na jaw, które z nich się do tego nadają, a które wyglądają nieciekawie. Spośród tego, co powstawanie (czasem z jednego szkicu tworzę kilka wariacji wektorowych) wybieram 3, maksymalnie 4 propozycje, które prezentuję klientowi.

Weryfikacja unikalności

Przed przesłaniem projektu klientowi warto sprawdzić, czy nie wpadliśmy na unikalny pomysł, na który wpadła już masa innych osób. Oczywiście nie sposób jest mieć pewność, ale zawsze warto wykonać chociaż szybkie sprawdzenie – szczególnie jeśli nasz projekt jest bardzo prosty. Możemy do tego wykorzystać

  • Google Grafika – szukając po obrazie,
  • Google Grafika – szukając po frazach związanych z tym jak wygląda logo albo jakiej firmy dotyczy,
  • Wyszukiwarki EUIPO.

Przygotowanie prezentacji

Na kolejnym etapie prac, na podstawie trzech wybranych przeze mnie projektów tworzę proste prezentacje zawierające logo w kilku wersjach (zwykłe na bieli, na czerni w kontrze, na kolorze dodatkowym, w wersji pionowej i poziomej) oraz jedną lub dwa mockupy pasujące do tematyki działalności klienta. Całość zapisuje w pliku PDF – pierwsza strona to znaki, dwie kolejne to wizualizacje w użyciu. Wszystkie propozycje jakie wysyłam klientowi opierają się na jednej kolorystyce i stylistyce – zmienia się tylko logo. Robię tak, ponieważ bardzo często zdarzało się, że klient wybierał coś nie ze względu na to czy mu się podoba sam symbol, a na kolor jaki mu towarzyszył. David Ariley w Logo Design Love sugeruje, aby pierwsze propozycje wysyłać klientowi w czerni, jednak w moim przypadku się to nie sprawdziło – mniej wizualnym klientom trudno było wyobrazić sobie logo w użyciu i częściej zdarzały się problemy z akceptacją.

Weryfikacja przez klienta

To drugi etap, w ramach którego kontaktuję się z klientem. Mailowo przesyłam mu trzy propozycje znaku wraz z opisami – informacjami na temat tego jak logo powstało, co się na nim znajduje i dlaczego oraz moją rekomendację (zazwyczaj mam faworyta i nigdy tego nie ukrywam).

Poprawki

Oczywiście nie zawsze projektowany znak przechodzi bez jakichkolwiek uwag ze strony klienta. Po przesłaniu propozycji rozpoczynam proces wprowadzania poprawek. Nie ograniczam w umowie ich ilości – wiem, że to częsty zapis, jednak mi nie zdarzyło się jeszcze poprawiać logo w nieskończoność, więc na razie optymistycznie pracujemy „do uzyskania satysfakcjonującego efektu”.

Księga znaku

Księgę znaku tworzę w Inesignie na podstawie jednego, wcześniej przygotowanego szablonu – podmieniam jedynie teksty, logo oraz kolorystykę. Dzięki temu sama budowa jej nie jest bardzo czasochłonna, a więc nie wpływa znacząco na cenę. W podstawowej wersji przygotowuję bardzo uproszczoną jej wersję – zamieszczam w niej wersje logo na różne płaszczyzny, informację o typografii i kolorystyce. Bardziej rozbudowane księgi znaku tworzę jedynie na wyraźną prośbę klienta – z mojego doświadczenia wynika, że w 90% przypadków małych firm rozbudowana księga znaku nie jest wykorzystywana, a tworzenie jej jest po prostu znacznie bardziej czasochłonne.

Zdarza się także, że księgi znaku nie tworzę w ogóle. Jest tak w dwóch przypadkach – wtedy, gdy budżet jest mały i klient po prostu nie chce wydawać na to pieniędzy, albo wtedy, gdy to ja pracuję nad wszystkimi realizacjami na potrzeby tego klienta i po prostu jej nie potrzebujemy.

Jakie pliki przekazać klientowi?

Oprócz księgi znaku, klientowi warto przekazać także wszystkie niezbędne pliki. Jakie to są opisałam tutaj.

A jak wygląda Wasz proces projektowania logo? Przypomina mój, a może podchodzicie do tego zupełnie inaczej? Dajcie znać!

To może Cię zainteresować