Artykuły z tagiem: wady

Konkursy kreatywne – miny które warto omijać

Tytuł tego artykułu może być mylący, od razu więc wyjaśnię: nie mam na myśli wszystkich konkursów kreatywnych, bez wyjątku. Osobiście nie jestem przeciwniczką tego typu wyzwań, sama też biorę od czasu do czasu udział w takich, które uznaję za ciekawe i oparte na uczciwych zasadach. Zdecydowanie nie popieram jednak tych, w których wyraźnie przedkłada się ilość nad jakość i potrzebę osiągnięcia celu nad dobro uczestników i - nazywając rzeczy po imieniu - zwyczajny szacunek do ich pracy.

Wacom Cintiq Companion 2 – test i recenzja

Produkty Wacom są nieodłącznym elementem rynku graficznego i bez nich bylibyśmy często jak bez ręki. Od prostych Intuosów, po niezastąpione Intuosy Pro aż po sprzęt z wyższej półki, jak ekrany Cintiq. Przez ostatnie tygodnie miałam okazję dotknąć wyżyn, ponieważ otrzymałam do testów Cintiq Companion 2, wyposażony we wszystkie zalety tradycyjnych Cintiqów, a jednocześnie posiadający możliwości tradycyjnego tabletu multimedialnego... chociaż właściwie trzeba by go raczej porównać do laptopa.

Freelancerka czy własna działalność? Kiedy czas na rejestrację działalności gospodarczej?

Pomysłów na to jak się utrzymywać i jak prowadzić własną działalność graficzną jest pewnie tyle, ile osób parających się tym zajęciem. Jedni pracują na umowę o dzieło, inni na etacie, jeszcze inni zakładają własne firmy. Spora część osób łączy te sposoby lub wymyśla jeszcze inne. Jaka opcja jest najlepsza? Prawdopodobnie ta, która służy nam najlepiej. W 2012 roku napisałam artykuł o tym, jak zarabiać jako freelancer. Teraz, po prawie trzech latach doświadczeń chciałabym podzielić się z Wami innymi spostrzeżeniami i spróbować odpowiedzieć na pytanie: co jest lepsze - praca na umowę o dzieło czy założenie własnej firmy.

Techniki druku. Część II: Litografia, czyli zanim pojawił się offset

Szukając inspiracji, jakiej technice druku poświęcić kolejny artykuł, wybrałam się na wystawę „Grafika galeria sztuki”. Wystawę dość nietypową, bo zamiast oprawionych grafik na ścianach, ujrzałam matryce wszelkiej maści w szklanych gablotkach. Przestrzeń Galerii Salonu Akademii wypełniały lśniące matryce miedziorytów, podniszczone przez upływ czasu matryce drzeworytów z początku XX wieku - niektóre czarne od nakładanej farby, inne niedokończone - a także ciężkie, wielkie kamienne płyty. I to właśnie one - imponujące matryce litograficzne - skłoniły mnie do napisania tego artykułu.