Używam myszek Logitech od wielu lat i szczerze mówiąc, od kiedy trafiłam na serię Logitech MX Master, zmiana na cokolwiek innego właściwie przestała wchodzić w grę. Logitech MX Master 3S towarzyszył mi przez ostatnie ponad dwa lata i nie miałam większych powodów, żeby go wymieniać. Kiedy do testów trafił Logitech MX Master 4, spodziewałam się dokładnie tego, czego można było oczekiwać po kolejnej generacji tej serii: tego samego kształtu i kilku drobnych poprawek.
I częściowo właśnie tak jest.
Ale nie do końca.
Wygląd i budowa
Największa zmiana dotyczy wykończenia powierzchni. Gumowe pokrycie podparcia dłoni zastąpiono matowym, twardym plastikiem. W 3S guma z czasem robiła się lepka i trudna do wyczyszczenia (mój egzemplarz też zaczął już to odczuwać) dlatego nowy materiał wydaje się rozsądnym krokiem pod kątem trwałości i wyglądu po kilku latach użytkowania. W dotyku jest odrobinę mniej miękki, ale to uczciwy kompromis.
Układ przycisków pozostanie znajomy dla osób, które korzystały z poprzednich modeli, choć pojawiła się jedna istotna zmiana. Pod kciukiem znajdziemy teraz trzy przyciski zamiast dwóch. Dodatkowy umieszczono przed pozostałymi i domyślnie odpowiada za ułatwienie nawigacji, ale można go bez problemu skonfigurować pod własne potrzeby. Do dyspozycji nadal mamy także dwa dobrze znane kółka przewijania – pionowe i boczne. Główne przyciski pozostały ciche, podobnie jak w 3S.

Sensor to nadal Darkfield o czułości 8000 DPI, czyli dokładnie ten sam, który znalazł się w poprzednim modelu. I trudno traktować to jako wadę. Przy pracy projektowej taka wartość i tak jest w praktyce nadmiarowa. Nawet podczas pracy na dużych ekranach i przy precyzyjnych operacjach w Illustratorze czy Photoshopie nie miałam sytuacji, w której czułabym jakiekolwiek ograniczenia. Logitech najwyraźniej uznał, że nie ma tu czego poprawiać i trudno się z tym nie zgodzić.
Nowe funkcje: haptyka i Actions Ring
To właśnie tutaj dzieje się najwięcej. Logitech wprowadził dwie nowości, których wcześniej w tej serii nie było: haptyczny silnik oraz Actions Ring, czyli nowy system skrótów i interakcji powiązanych z głównym kółkiem przewijania.
Haptyka działa bardzo subtelnie. Nie są to wibracje znane ze smartfonów, tylko krótkie, miękkie potwierdzenie wykonania akcji: uruchomienia gestu, przełączenia urządzenia czy wyboru opcji. W praktyce działa to bardziej jak delikatny sygnał pod palcem niż efekt, który ma zwracać na siebie uwagę. To detal, ale po kilku dniach użytkowania zaczyna być naturalnie odczuwalny podczas pracy.
Actions Ring pozwala natomiast przypisywać do siebie szeroki zestaw skrótów klawiszowych oraz funkcji usprawniających codzienną pracę. Logitech przygotował gotowe zestawy integracji dostępne bezpośrednio w aplikacji Logi Options+, ale całość można też bardzo dokładnie dostosować do własnych preferencji. Konfiguracja działa per aplikacja, więc mysz może zachowywać się inaczej w zależności od programu, z którego aktualnie korzystacie.


Użytkowanie na co dzień
Po skonfigurowaniu wszystkiego pod własny sposób pracy korzystanie z MX Mastera 4 jest po prostu przewidywalne, a to, jak już nieraz pisałam, pozostaje dla mnie jedną z największych zalet dobrego sprzętu. Połączenie jest stabilne nawet przy biurku pełnym innych urządzeń bezprzewodowych, a sama mysz bez problemu obsługuje jednocześnie trzy urządzenia i pozwala przełączać się między nimi jednym przyciskiem.
Producent deklaruje do 70 dni pracy na baterii i w praktyce wygląda to bardzo podobnie do 3S. W moim przypadku oznacza to mniej więcej ładowanie raz na miesiąc-dwa.
Czy warto?
Jeśli korzystacie już ze sprawnego MX Mastera 3S, przesiadka na nowy model nie jest konieczna. Haptyka i Actions Ring to realne usprawnienia, a nie marketingowe dodatki, ale jednocześnie nie są to zmiany, które uzasadniają natychmiastową wymianę dobrze działającego sprzętu.
Jeśli jednak Wasz obecny egzemplarz zaczyna pokazywać swój wiek – pojawia się problem z degradacją gumy czy zużyciem przełączników – MX Master 4 wydaje się bardzo sensownym następcą. Dla osób, które dopiero wchodzą w tę serię, będzie po prostu najlepszym punktem startowym.
Cena oscyluje w okolicach 600 zł. Jak na myszkę to dużo. Jak na codzienne narzędzie pracy, które prawdopodobnie posłuży przez kilka lat – dość sensownie.