MyBasic miało produkt, wartości, lojalnych klientów. Marce brakowało języka, systemu i odwagi, żeby powiedzieć głośno: jesteśmy dla całej rodziny. Przeprowadziliśmy markę przez pełną transformację, od strategii po ecommerce, od brandingu po kampanię celebrującą zmianę. Nie odcięliśmy się od tego, czym MyBasic było. Wzięliśmy to co najlepsze i zbudowaliśmy wokół tego markę gotową na następne lata.
Skąd się wziął ten projekt
MyBasic to polska marka prostych, codziennych ubrań. Istnieje od dziewięciu lat i urosła przede wszystkim dzięki poleceniom. Z czasem stało się coś ciekawego: klienci, którzy zaczynali od kupowania rzeczy dla dzieci, zaczęli kupować też dla siebie. Oferta za tym nadążyła. Wizerunek marki już nie.
W firmie nikt nie nazywał tego problemem z marką. Wyglądało to raczej jak sufit, w który firma uderzyła: dorośli mogli kupować w MyBasic, ale marka wciąż mówiła do rodziców o dzieciach, a nie do nich samych.
Dlatego zadanie nigdy nie polegało na odświeżeniu logo. Chodziło o jedną markę, elastyczną na tyle, żeby pomieścić i dzieci, i dorosłych, każdy kanał i każdą linię ubrań, i żeby to nadal była jedna marka, a nie dwie pod wspólnym znakiem.



Cztery rzeczy, na których stoi ten projekt
Zaczęliśmy od strategii, a nie od rysowania. Dzięki temu każda decyzja wizualna ma swój powód.
„Gotowi na co dzień”
To obietnica, którą marka składa klientom. Wzięliśmy to, co MyBasic naprawdę robi dobrze, czyli proste rzeczy do noszenia na co dzień, i zamieniliśmy w konkret: mniej czasu na ubieranie się rano, łatwiejsze łączenie ubrań, kolory, które już do siebie pasują.
Ta obietnica stała się też naszym sprawdzianem. Jeśli coś sprawiało, że ubieranie się robiło się bardziej skomplikowane, odpadało.
„Fun in Functionality”, czyli porządek plus zabawa
MyBasic ma dwie natury. Z jednej strony jest praktyczne: wygodne, poukładane, zrobione po to, żeby służyć. Z drugiej zawsze było radosne, bo to ubrania, które dobiera się kolorami. Zamiast wybierać jedną z tych stron, postawiliśmy je obok siebie. Porządek trzyma całość w ryzach, kolor dodaje charakteru i żadna strona nie wygrywa.
Łatwiejszym wyjściem było rozdzielenie marki na dwa osobne światy, jeden dla dzieci i jeden dla dorosłych. Prościej byłoby to prowadzić, ale powstałyby dwie marki. Rozważyliśmy tę drogę i z niej zrezygnowaliśmy.
Efekt? Pojedyncze zdjęcie w social mediach poznaje się jako MyBasic nawet bez logo. A ta sama marka potrafi mówić inaczej do dzieci, a inaczej do dorosłych, i nadal brzmi spójnie.
Kolor, po którym się nawiguje
Kolor to rzecz, po której klienci rozpoznają MyBasic. Dlatego nie potraktowaliśmy go jak dekoracji, tylko ułożyliśmy z niego zestaw prostych zasad: kolory bliskie sobie do codziennej komunikacji, mocne kontrasty do kampanii i przycisków, które zachęcają do kliknięcia, odważniejsze zestawienia do sezonowych akcji i rzeczy dla dzieci.
Zasady są na tyle jasne, że każdy, kto tworzy materiały dla marki, trafia we właściwy ton bez dopytywania. W sklepie poszliśmy krok dalej: produkty można wyszukiwać po kolorze, czyli dokładnie tak, jak klienci o nich myślą.
Premiera o dorastaniu, a nie o zaczynaniu od zera
Nową markę pokazaliśmy na dziewiąte urodziny MyBasic i to nie był przypadek. Kiedy firma urosła dzięki poleceniom, zbyt ostre zerwanie z przeszłością jej stali klienci odebraliby jako zostawienie ich w tyle. Dlatego opowiedzieliśmy tę zmianę jako dorastanie razem z nimi.
Film premierowy nagraliśmy z prawdziwymi rodzinami, które noszą te ubrania. Pokazaliśmy go w social mediach i newsletterze, a całość zamknęło urodzinowe spotkanie w Warszawie.




Szczegóły, które warto zobaczyć z bliska
Nowy znak MB powstał z inicjałów marki, zamiast być dowolnym symbolem. Napis z nazwą ma miękkie, zaokrąglone litery, a towarzyszy mu krój Athletic. Zdjęcia przestały być katalogowe i pokazują prawdziwe sytuacje, a zbliżenia na tkaniny mówią o jakości w środku opowieści o codziennym życiu. Metki, które klienci MyBasic rozpoznają od lat, zaprojektowaliśmy na nowo osobno dla każdej linii ubrań, zamiast je po prostu wymienić.
Do dziś prowadzimy content MyBasic w social mediach, wewnątrz marki, którą dla nich zbudowaliśmy.