Okładka artykułu „Najłatwiej jest powiedzieć: znajdź złoty środek” — Rozmowa z Dawidem Lewandowskim (Artysta na Socialu)
Wywiady

„Najłatwiej jest powiedzieć: znajdź złoty środek”

Rozmowa z Dawidem Lewandowskim (Artysta na Socialu)

Zdjęcie autora Monika Suchodolska
0

Zawodowo związany z toruńskim życiem kulturalnym, zajmuje się promocją zarówno instytucji, jak i marek osobistych. Autor książki dla artystów, w której w jasny sposób pokazuje, jak docierać do właściwych odbiorców poprzez media społecznościowe. Dawid Lewandowski już 12 września na scenie GrafConf opowie o autentyczności w czasach AI. Nam opowiedział o błędach w tworzeniu marki osobistej i czy warto zatrudnić agencję do publikowania za nas. 

To nie będzie Twój pierwszy raz na GrafConf.

Zgadza się, byłem już na konferencji jako uczestnik w 2019 roku. Pamiętam dobrze dwie prelekcje, Jacka Kłosińskiego i Beaty Śliwińskiej. Mimo że Jestem po studiach artystycznych, swoje życie zawodowe zaczynałem od fotografii i projektowania, jednak gdzieś te działania promocyjne, rozwiązania systemowe były mi bliższe, niż te projektowe. 

Dawida posłuchacie podczas tegorocznej edycji konferencji GrafConf, 12 września w Toruniu. Bilety wciąż są dostępne na naszej stronie

W sieci najbardziej kojarzony jesteś właśnie z marketingiem, doradzasz, jak pokazywać się w mediach społecznościowych. Zaczynałeś budować swoją markę od zera? 

Nie, kiedy podjąłem decyzję, że będę to robił świadomie, zdecydowałem się bazować na swoim starym profilu. Oczywiście on był już mocno powiązany z tematem sztuki, jednak wymagał bardzo dużo pracy. Obserwowało mnie wtedy jakieś 4 000 osób, z których myślę, że usunąłem połowę w ciągu 6 miesięcy. W ten sposób chciałem wyczyścić bazę, do której trafiały moje treści tak, żeby zostały osoby, dla których moje publikacje mogły być interesujące i wartościowe. Przede wszystkim, kiedy zdecydowałem się na ograniczenie do języka polskiego, wyleciały osoby z innych krajów, które nawet nie rozumiałyby moich treści.

Dawid Lewandowski, Artysta na SocialuCzy Twoim zdaniem da się budować markę osobistą twórcy poza mediami społecznościowymi? 

Jak najbardziej, choć dzisiaj może to być trudne. Dużo zależy od punktu, z którego zaczynamy i jaki mamy na siebie pomysł. Przy czym media społecznościowe towarzyszą większości z nas codziennie, niezależnie od tego, czy tworzymy, czy nie. Warto z nich korzystać, bo mają moc docierania do ludzi, których nigdy byśmy nie spotkali. 

Nawet jeśli publikujemy od wielu lat z marnym skutkiem? 

Tak, choć jeśli chcemy pozyskiwać klientów przez sociale, to warto te swoje treści przemyśleć, weryfikować działania. Jeśli coś nie zadziałało przez lata, to może czas pomyśleć o tym, by coś zmienić? 

Zdarza się też, że za bardzo skupiamy się na publikowaniu treści, które głównie trafiają do naszych znajomych, ale całkowicie ignorujemy możliwość nawiązywania relacji z twórcami, których praca nam się podoba. Możemy przecież odwiedzać konta innych, komentować ich posty i wchodzić z nimi w interakcję. W ten sposób wychodzimy poza bańkę, w której się znajdujemy, a warto przypomnieć, że media społecznościowe z założenia miały służyć budowaniu i utrzymywaniu relacji z innymi ludźmi.  

Ja głęboko wierzę, że w mediach społecznościowych nadal liczy się człowiek. Algorytmy to jedno, ale pewne rzeczy są uniwersalne. Kluczem do sukcesu jest tworzenie z myślą o ludziach, nie algorytmach. 

Doradzasz twórcom, jak budować markę osobistą. Z czym najbardziej potrzebują pomocy? 

Najczęściej spotykam się z tym, że pomimo wielu lat na akademii, artyści nie potrafią mówić o swojej sztuce, ani tym bardziej promować jej wśród swoich klientów. Bardzo dużo osób na etapie promocji się gubi, nie wie, co robić. Wiedzą, że robią fajne, wartościowe rzeczy, ale to wszystko. 

Czy twórcy miewają kontrowersyjne pomysły na swoje profile? Jakie najdziwniejsze pomysły trafiały Ci się na konsultacjach? 

„Dziwne” to może nienajlepsze słowo, ale na pewno trafiały się takie bardzo chaotyczne, bardzo niespójne, próbujące łączyć zbyt wiele dziedzin w jednym profilu, jak chociażby malarz-fotograf-bookstagramer (czyli osoba pokazująca książki, pisząca recencje etc.). Każda z tych „osobowości” to tak naprawdę inna grupa odbiorców, bardzo trudna do spięcia w jednym profilu. Natomiast kontrowersyjne pomysły kocham i wspieram całym sobą. To, że coś dla jednej osoby jest kontrowersyjne, nie znaczy, że inna, konkretna grupa ludzi, tego nie pokocha.

Doradzasz tak tylko teoretycznie, czy też prowadzisz twórców w procesie tworzenia strategii, weryfikujesz, doradzasz? 

Różnie. Czasami są to pojedyncze spotkania, podczas których omawiamy pomysły, doradzam, co można usprawnić, co poprawić, a co działa. Czasami współpraca jest dłuższa i wtedy wspólnie wymyślamy, ustalamy i obserwujemy wyniki pracy. Wszystko jest kwestią tego, jakie ktoś ma doświadczenie i czy potrafi działać marketingowo. Zdarza się też, że jestem takim gościem, który spojrzy z boku na profil i podpowie coś, czego dany twórca dotąd nie widział. Ja sam korzystam z takiego wsparcia, bo jednak taka osoba z zewnątrz patrzy na nas zupełnie inaczej. 

Kto najczęściej się do Ciebie zgłasza po poradę? 

Nie ma jednego schematu czy profilu takiej osoby. Są tacy, którzy zaczynają totalnie od zera, nic nie wiedzą i wtedy wspólnie tę markę osobistą budujemy. Zdarzają się też twórcy, którzy po prostu potrzebują kogoś, kto spojrzy z boku na to, co budowali do tej pory. 

Prowadzisz profil za kogoś? 

Absolutnie nie. Mam za sobą doświadczenie pracy w agencji, która prowadziła profile w mediach społecznościowych za konkretne osoby, ale moim zdaniem to się kompletnie nie sprawdza. Po pierwsze, jest szalenie trudne logistycznie, bo treści na sociale (czy to w relacje, czy na posty), powinny trafiać regularnie, raczej na bieżąco. Po drugie, aby były to treści autentyczne, trzeba byłoby siedzieć w głowie danego twórcy, a tego się przecież zrobić nie da. Nie da się wszystkiego napisać w scenariuszu. A każdy z nas posługuje się innym językiem, ma inny styl. Takie profile prowadzone przez agencję czy też pośredników są sztuczne i trudno tutaj o relacje z odbiorcą. Dlatego też takiego rozwiązania nie polecam i nie oferuję takiej usługi. 

No dobrze, ale czy skupiając się na promocji (tworzeniu postów, rolek i relacji), zostaje jeszcze czas na bycie artystą? 

Bywa z tym różnie, bo faktycznie trzeba trochę czasu poświęcić na rozkręcenie profilu. Najłatwiej jest powiedzieć, że musi być w tym jakiś złoty środek. W końcu promocja w mediach społecznościowych powinna być dodatkiem do twórczości, a nie celem samym w sobie. 

Kiedy ktoś obawia się tej dysproporcji, zawsze mówię: „No dobra, nagrywasz jak malujesz przez 7 godzin. Czyli malujesz, tworzysz. Nie nazywaj tego nagrywaniem contentu, bo to jeszcze bardziej Cię wypali” I właśnie tutaj jest klucz do sukcesu, by gromadzić te materiały na sociale niejako przy okazji. Jeśli do tego mamy strategię i pomysł na markę, to po pół roku czy roku takiego konsekwentnego realizowania planu, jest duża szansa, że zdecydowanie będziemy skupiać się bardziej na samej twórczości. 

Masz takich twórców, którzy Twoim zdaniem świetnie prowadzą profile i można się od nich uczyć? 

Mógłbym długo wymieniać, natomiast tak na szybko, to myślę, że warto zajrzeć na profil Łukasza Kulety, twórcy kolaży i identyfikacji wizualnych. Większość postów to prezentacja prac, ale za to w relacjach Łukasz świetnie pokazuje kontekst swojej twórczości i świetnie wykorzystuje relacje wyróżnione, żeby pokazać cały proces współpracy. 

Polecam też obserwować Patrycję. Wszystko jest tutaj bardzo spójne, pokazuje swoją osobowość i klimat swojej autorskiej twórczości. 

Oni pokazują, że naprawdę nie trzeba tańczyć do trendującej muzyki, żeby pokazać się i zdobyć publiczność oraz klientów. Świetnie opanowali sztukę balansowania między tym, co osobiste i zawodowe, a odbiorcy to czują. I zapewniam, że brak autentyczności też wyczują, dlatego właśnie warto jest przede wszystkim być sobą. 

Napisałeś książkę, która w dość kompleksowy sposób podpowiada, jak budować tę markę osobistą. Skąd pomysł, by opublikować taki przewodnik dla artystów? 

Może zacznę od tego, że „Pokaż światu swoją twórczość. Przewodnik po budowaniu marki osobistej w social mediach” to moja druga książka. Pierwszy był ebook, który opublikowałem mniej więcej rok po rozpoczęciu działalności. Sprzedaż przerosła nawet moje oczekiwania, a była to książka bardziej techniczna, o samym instagramie. Z tego też powodu z czasem zrobiła się mocno nieaktualna, więc wycofałem ją ze sprzedaży. I jakoś w tym samym czasie odezwało się do mnie wydawnictwo Onepress. Tym razem starałem się podejść do tematu bardziej uniwersalnie, pisać o mechanizmach, które sprawdzą się niezależnie od platformy. 

Dla kogo napisałeś tę książkę? 

Pisałem z myślą o młodych twórcach, którzy nie mają pojęcia o budowaniu własnego wizerunku w sieci i… o sobie sprzed 10 lat. To publikacja napisana dla osób startujących w branży, które nie mają wiedzy marketingowej, nie potrafią działać w promocji i - przede wszystkim - uważają, że inne książki mają zbyt trudny, marketingowy język, a potrzebują tego, bo social media to narzędzie do promocji. 

A dla kogo NIE jest ta książka?

Myślę, że osoby, które w międzyczasie zdążyły sięgnąć po wiedzę marketingową (czy to w formie studiów, kursów, czy innej), niekoniecznie dowiedzą się z niej czegoś nowego. Może w kontekście ułożenia sobie wiedzy tylko. Natomiast szczerze polecam ją osobom skupionym na swojej twórczości, które chcą „liznąć” tego marketingu troszkę, by poradzić sobie z promowaniem własnej sztuki. 

Dawid Lewandowski, Artysta na Socialu

Która z platform społecznościowych najbardziej Ci odpowiada, a której najbardziej nie lubisz? 

Zdecydowanie najbardziej swobodnie czuję się na Instagramie, chociaż odkrywam teraz bardzo fajne medium, określane mianem europejskiego odpowiednika dla insta. Nazywa się Monnet. To całkiem ciekawa alternatywa, bardzo „ludzka” jeśli mogę to tak określić. Nienawidzę natomiast LinkedIna. Choć uważam, że jest genialny w docieraniu do określonej grupy ludzi, to razi mnie, że coraz więcej treści brzmi tam po prostu sztucznie. Przy czym absolutnie jestem w stanie wskazać twórców, choćby fotografów biznesowych, dla których LinkedIn będzie lepszym miejscem niż Instagram czy Facebook.  

Jaki twoim zdaniem największy komunikacyjny popełniają twórcy w socialach? 

Uważam, że nie należy chować się całkowicie za swoimi pracami. Twórczość trzeba pokazywać w kontekście. Cały proces i przede wszystkim samego człowieka, który za tą sztuką stoi. 

Masz plany na kolejną książkę? 

Nie wiem, czy to pomysł na książkę, ale myślę o czymś, co nie byłoby podręcznikiem pisanym z punktu widzenia jednej osoby, a czymś bardziej… partycypacyjnym? Chciałbym stworzyć coś, gdzie będą różne historie twórców, właśnie te związane z mediami społecznościowymi. Przygody, doświadczenia, udane współprace, podejrzane rozmowy i f*ckapy - pokazujące przede wszystkim realne przykłady różnych osób. Aczkolwiek może to byłby jednak lepszy pomysł na podcast? Jeszcze tego nie wiem, musi dojrzeć.

To może Cię zainteresować