Okładka artykułu A może by tak… nauczyć się pisać? — Wygraj zestaw książek Wydawnictwa Tyniec
Aktualności

A może by tak… nauczyć się pisać?

Wygraj zestaw książek Wydawnictwa Tyniec

Zdjęcie autora Aleksandra Tulibacka
0

Wydawałoby się, że projektanci i graficy to ta część społeczeństwa, która z ładnym pisaniem nie ma większego problemu. Dlatego kiedy dostałam propozycję recenzji nowych książek Wydawnictwa Tyniec stworzonych do nauki pisania… byłam nieco sceptyczna. 

Po krótkim rozeznaniu i sprawdzeniu kto jest autorem tych pozycji (a jest nią znana Ci pewnie z serii z serii „Piękna litera” lub kursów kaligrafii Ewa Landowska) stwierdziłam, że może warto jednak spróbować. I bardzo się cieszę, bo seria, którą mam przyjemność dzisiaj rozdać, to coś więcej niż elementarz do nauki pisania dla uczniów podstawówki. To zestaw książek, który pomoże podszlifować sposób pisania i podejście do liter wszystkich tych, którym marzy się liternictwo, ale od zawsze pisali raczej brzydko. 

W zestawie, który otrzymałam na potrzeby konkursu i który dostępny jest w ofercie, znajdziesz „Podręcznik” dla nauczycieli, w którym zamieszczone zostały niezbędne wskazówki, które pomogą prowadzić ucznia (lub siebie) przez naukę pięknego pisania, „Elementarz”, czyli uproszczony podręcznik dedykowany uczniom oraz dwa zeszyty ćwiczeń.

Konkurs

Jak je zdobyć? Zasady konkursu są proste. Wystarczy, że w komentarzu pod tym postem napiszesz, dlaczego to właśnie do Ciebie powinien trafić taki zestaw. Do rozdania mamy trzy takie pakiety. Na zgłoszenia czekamy do 8 stycznia, zwycięzców ogłosimy 11 stycznia. 

 

A jeśli chcesz wiedzieć więcej o tym, dlaczego powstała ta seria i z czego wynika jej forma, koniecznie przeczytaj część wstępu do „Podręcznika”:

Wszystko zaczęło się od przedwojennych zeszytów Zosi, odnalezionych przeze mnie na krakowskim targu staroci. Niepozorne, z dość niezdarnie wykreślonymi literkami, ale za to z lat 1931–1933, z nadrukowaną na okładce nazwą przedmiotu „Kaligrafja polska” (pisownia oryginalna). Pięć zeszytów uczennicy, która w pierwszym z nich uczy się dopiero, jeszcze ołówkiem, stawiać elementy liter, tj. owale i laseczki, w kolejnych kreśli pojedyncze litery, już stalówką o coraz smuklejszych i coraz bardziej wyrafinowanych kształtach, aż po ostatni zeszyt, w którym Zosia, dwa lata później, kaligrafuje już całe zdania literami przypominającymi w swej konstrukcji kursywę angielską. Były też kartki i listy z pierwszej połowy XX wieku, które zawsze budzą niedające spokoju pytanie: „dlaczego ludzie kiedyś pisali piękniej? Co takiego stało się, że nie potrafimy dziś pisać ładnie i czytelnie?”. Sama przez dość długi czas obwiniałam za ten stan rzeczy porzucenie stalówki maczanej w kałamarzu na rzecz długopisu i to właśnie długopis – skądinąd świetny, moim zdaniem, wynalazek – uczyniłam kozłem ofiarnym historii piśmiennictwa.

Nie dawał mi jednak spokoju fakt, iż osoby starsze nawet długopisem potrafiły kreślić ładne kształty liter, a ich charakter pisma pomimo dojrzałego już wieku (trzeba bowiem wiedzieć, że charakter pisma, podobnie jak nasza osobowość, zmienia się wraz z wiekiem – dojrzewa, a potem się starzeje) wciąż budził podziw. Wreszcie zaczęłam się zastanawiać, czy na pewno to długopis powinniśmy winić za problemy z pisaniem u większości z nas. Słyszałam o wciąż nowych tezach: że brak czasu, że nie piszemy, że nie ćwiczymy, że zła technika, że zła metodyka, że za szybko i że za późno. Czułam jednak, że problem tkwi w innym miejscu.

Postanowiłam dokładniej przyjrzeć się współcześnie nauczanym literom. Wydrukowałam oficjalny szkolny elementarz (o ile pamiętam, nie był wtedy dostępny w formie książkowej do zakupu w księgarniach) i zaczęłam przeglądać go strona po stronie. Pomijam stronę estetyczną, ilustracje, metodykę. Skoncentrowałam się na samych literach, bo na tym – zdaje się – znam. Trudno było jednak poświęcić mu więcej uwagi. Poraziła mnie ilość błędów, chaos, brak logiki w konstrukcji liter, brak harmonii i proporcji.

Na warsztaty kaligrafii, które prowadzę nieprzerwanie od 2006 roku, przyjeżdżają osoby z całej Polski i bardzo często wśród uczestników pojawiają się nauczyciele nauczania początkowego, którzy zaniepokojeni tym, jak piszą ich uczniowie, próbują zrozumieć, co oni, jako nauczyciele, robią nie tak. To często pojawiające się pytanie kursantów zainspirowało mnie do napisania programu autorskiego warsztatu, który nazwałam „Kaligrafia przedwojenna”, a jednym z jego punktów jest wykład o konstrukcji litery elementarzowej oraz zestawienie liter nauczanych w szkole przedwojennej ze współczesnymi… / Ewa Landowska, fragment Wstępu / 

To może Cię zainteresować