12 września w CKK Jordanki w Toruniu odbyła się kolejna edycja GrafConf. W wydarzeniu wzięło udział około 900 osób związanych z projektowaniem i branżą kreatywną. Sponsorem głównym tegorocznej edycji był ASUS, którego sprzęt towarzyszył nam nie tylko na dedykowanym stoisku, ale również podczas rejestracji uczestników i na scenie.
Od początku zależy nam na tym, żeby GrafConf nie był wydarzeniem, podczas którego przez osiem godzin trzeba siedzieć na widowni. Scena jest oczywiście centrum konferencji, ale równie dużo dzieje się pomiędzy prelekcjami: podczas rozmów na korytarzach, konsultacji, warsztatów czy spotkań z osobami, których pracę wcześniej znało się wyłącznie z internetu.
W tym roku program ponownie wychodził poza samo projektowanie graficzne. Rozmawialiśmy o narzędziach, technologii, pracy z klientami, prowadzeniu biznesu i zmianach zachodzących w zawodzie projektanta.
I właśnie tutaj pojawia się temat, który w pracy współczesnego projektanta trudno już zupełnie oddzielić od samego procesu twórczego: sprzęt.

ProArt do sprawdzenia na miejscu
Na stoisku ASUS uczestnicy mogli samodzielnie testować urządzenia z serii ProArt, stworzonej z myślą o osobach pracujących z grafiką, fotografią, wideo czy 3D. Rodzina obejmuje kilka różnych formatów, odpowiadających na trochę inne potrzeby twórców m.in.:
- ProArt P16 – 16-calowy laptop dla osób, dla których najważniejsza jest wydajność. W konfiguracjach z kartami NVIDIA GeForce RTX z serii 50 sprawdzi się przede wszystkim przy montażu, motion designie, renderingu i pracy z 3D.
- ProArt PX13 – mniejszy, 13,3-calowy laptop konwertowalny. Dotykowy ekran, możliwość obrócenia go o 360 stopni i obsługa rysika sprawiają, że jest ciekawą propozycją dla osób, które dużo pracują poza biurem albo chcą łączyć klasyczną pracę na laptopie ze szkicowaniem bezpośrednio na ekranie. Wybrane konfiguracje są wyposażone w układy NVIDIA GeForce RTX.
Modele ProArt wyposażone w karty GeForce RTX korzystają również z ekosystemu NVIDIA Studio, stworzonego właśnie z myślą o pracy kreatywnej.

NVIDIA Studio w pracy twórczej
GeForce RTX 50 Series to nie tylko większa moc obliczeniowa kolejnej generacji. Z punktu widzenia osób pracujących kreatywnie istotna jest przede wszystkim platforma NVIDIA Studio, która łączy akcelerację GPU z rozwiązaniami wykorzystywanymi bezpośrednio w popularnych aplikacjach oraz sterownikami Studio Drivers przygotowanymi z myślą o stabilnej pracy z programami kreatywnymi.
Z możliwości GPU korzystają między innymi Blender, Adobe Premiere Pro, DaVinci Resolve i V-Ray. W zależności od aplikacji akcelerowane mogą być rendering, efekty wideo, kodowanie i dekodowanie materiału czy funkcje wykorzystujące AI. RTX 50 Series wykorzystuje piątą generację rdzeni Tensor przeznaczonych między innymi do obliczeń związanych ze sztuczną inteligencją oraz czwartą generację rdzeni RT odpowiedzialnych za ray tracing.
W praktyce przekłada się to na krótszy czas oczekiwania podczas zadań, które jeszcze niedawno potrafiły mocno spowalniać proces twórczy. W montażu wideo sprzętowe kodowanie i dekodowanie pozwala sprawniej pracować z materiałem wysokiej jakości, w 3D szybszy rendering ułatwia regularne sprawdzanie kolejnych wersji sceny, a coraz więcej funkcji opartych na AI może być wykonywanych bezpośrednio z wykorzystaniem GPU. Właśnie w takich zastosowaniach różnice pomiędzy kolejnymi generacjami kart graficznych stają się najbardziej odczuwalne.

Motion w praktyce
Uczestnicy GrafConf mogli zobaczyć, jak ProArt sprawdza się w pracy również podczas warsztatów „Kinetyczny plakat” prowadzonych przez Jacka Janiczaka. Jak zwykle w przypadku tych najbardziej obleganych warsztatów, chętnych było więcej niż dostępnych miejsc.
Podczas zajęć uczestnicy pracowali z ruchem i animacją, czyli w obszarze, który coraz częściej staje się naturalną częścią pracy projektanta graficznego. Identyfikacje przestają być wyłącznie statyczne, typografia trafia do animacji, a materiały przygotowywane do social mediów coraz częściej wymagają pracy z wideo. To właśnie w takich zadaniach wydajność sprzętu zaczyna być zauważalna nie tylko przy finalnym eksporcie, ale już podczas samego projektowania.
Przez lata mój workflow opierał się na stacjonarce z dwiema kartami RTX (które nie są już pierwszej młodości) oraz mobilnie na MacBookach Pro. Szczerze? Nigdy nie traktowałem jabłek jako pełnoprawnego zastępstwa dla stacji roboczej z Windowsem. Do lżejszych plików – spoko, ale w motion designie i 3D liczy się surowa moc zarówno grafiki, jak i procesora. Czas renderu to w końcu świętość.
Dlatego mega się zaskoczyłem, kiedy całkowicie przesiadłem się na topową konfigurację ASUSa ProArt z RTX 5090 Laptop GPU i procesorem Ryzen AI 9 HX 370 na pokładzie. Ten sprzęt nie tylko na luzie zastępuje moją stacjonarkę, ale wręcz ją przegania. Ogromna w tym zasługa potężnego RTX-a i sterowników NVIDIA Studio, które świetnie optymalizują pracę w apkach Adobe i przy renderowaniu w Redshifcie w C4D. W końcu mogę się skupić na samej wydajności bez spiny, że mam przed sobą lapka, który jest tylko mizernym zamiennikiem PC.
Wiadomo, mówimy tu o jeździe na zasilaczu – bez kabla nie wyciśniemy z tych bebechów pełnej mocy. Temperatury też były dla mnie pewnym zaskoczeniem. Po jakimś czasie sprzęt potrafi mocno nagrzać kolana, więc praca przy biurku to dla mnie zdecydowanie lepsza opcja.
Jeśli chodzi o formę, bardzo doceniam krystaliczny wyświetlacz. Fakt, że jest dotykowy to super responsywny i miły dodatek. Kolejna fajna i mega funkcjonalna sprawa to ASUS DialPad. Przydaje się do błyskawicznego sterowania systemem i precyzyjnej dłubaniny w apkach kreatywnych (np. Photoshop, Premiere Pro, Lightroom). Można to sobie w pełni skonfigurować pod własny workflow. Wciąż się zmuszam, żeby o nim pamiętać, bo przy moich przyzwyczajeniach pamięć mięśniowa bierze już czasem górę, ale potencjał jest świetny.
Krótko mówiąc: komp służy mi oczywiście do ostrej pracy projektowej, mimo że po godzinach najnowsze gierki też lecą na nim na ustawieniach Ultra.
Jacek Janiczak

Sprzęt ma przede wszystkim nie przeszkadzać
Podczas GrafConf sprzęt ProArt mogliśmy zobaczyć z dwóch stron: jako organizatorzy korzystaliśmy z niego podczas samego wydarzenia, a uczestnicy mogli sprawdzić go na stoisku i podczas warsztatów.
I właśnie to najlepiej pokazuje, czego oczekujemy dziś od komputera do pracy kreatywnej. Nie musi być głównym bohaterem procesu. Powinien przede wszystkim nie przeszkadzać – pozwalać szybciej zobaczyć efekt decyzji, sprawdzić kolejną wersję i płynnie przechodzić pomiędzy różnymi etapami pracy.
ProArt P16 z układami GeForce RTX 50 Series i technologiami NVIDIA Studio wpisuje się właśnie w taki sposób myślenia o sprzęcie: jako narzędziu, które ma nadążać za twórcą, a nie odwrotnie.
