Nie sądź książki po okładce, a właściwie, to nie sądź książki po tym jak została złożona, to slogan, który zaraz obok tytułu powinien zamieścić na okładce wydawca książki „Wizualny młotek. Jak wbić do głowy przekaz marki dzięki emocjonalnej sile obrazu”, której autorką jest Laura Ries.

Laura, to specjalistka w dziedzinie tworzenia koncepcji marketingowych i autorka bestsellerowych pozycji na tematy z tym związane. W swojej książce, którą miałam okazję przeczytać, dzieli się z czytelnikami ciekawą koncepcją wizualnego młotka, którą z powodzeniem można wykorzystać w codziennej pracy – zarówno podczas tworzenia własnych kampanii, jak i analizowania tego, co dzieje się wokół nas.

Pierwsze wrażenia

Okładka, nieco przywołująca na myśl pozycje Davida Aireya, wygodny format i ciekawy tytuł, to cechy, które zdecydowanie zachęcają do zakupu samej pozycji i jej rychłej lektury. Niestety cały czar pryska kilka sekund po jej otwarciu, bo naszym oczom ukazuje się pozycja bardzo nieciekawa zarówno ze względu na sam skład jak i jakość wydruku. Słaby papier, kiepskiej jakości grafiki i nieciekawy układ nie zachęcają do dalszego czytania i z pewnością skutecznie odstraszyły by mnie od zakupu jej w fizycznym sklepie. Odstraszyłyby, a to błąd, bo „Wizualny Młotek…”, to książka, którą warto przeczytać i czuje się to już po kilku pierwszych akapitach.

Autorka w podobny do wspomnianego wcześniej autora „Logo Design Love” sposób wykorzystuje swoją wiedzę i doświadczenie marketingowe przekazując czytelnikowi ogromną ilość informacji w przystępny i chyba najlepszy sposób – na przykładach. Całość czyta się bardziej jak ciekawy artykuł w gazecie branżowej niż książkę, co dodatkowo sprawia, że chętniej się po nią sięga i spędza razem z nią dobre godziny.

Czego dowiemy się z książki

W pierwszych rozdziałach Laura Ries zaznajamia nas z ideą wizualnego młotka i gwoździa – teorii marketingowej polegającej na ustaleniu sobie odpowiedniego przekazu reklamowego (albo nawet brandingowego), a następnie sukcesywnego jego wdrażania za pomocą konsekwentnej komunikacji, reklam i całego wizerunku.

W kolejnych – krok po prostu poznajemy narzędzia, które możemy do tego celu wykorzystać, takie jak kształt, kolor, produkt, opakowanie, akcja, założyciel, symbol, celebryta, zwierzęta i dziedzictwo. Wydawać by się mogło, że są to tematy oklepane i dość oczywiste, jednak autorka nie tylko mówi nam o tym jak przedstawiać samą cechę produktu czy marki, ale przede wszystkim analizuje zakończone już kampanie większych i mniejszych firm wskazując w nich błędy i pokazując źródła porażek. Oprócz negatywnych wzorców wśród przykładów znajdziemy też te pozytywne. Dodatkowo, od czasu do czasu, autorka przedstawia nam także własne (w jej opinii lepsze) rozwiązania dla konkretnych kampanii.

Każdemu z narzędzi poświęcony został osobny rozdział analizujący je pod względem postawionej wagi dla postawionej na początku książki tezy. Wśród firm, które Laura Ries poddała analizie znajduje się między innymi Coca-Cola, Pepsi, KFC, Ford, Apple, Evian, Crocs czy RedBull. Spora część analizowanych marek jest dość specyficzna dla amerykańskiego odbiorcy – niedostępna lub trudnodostępna w Polsce – większości przykładów towarzyszą jednak zdjęcia i ilustracje, więc nawet jeśli nie znamy konkretnej marki, możemy spojrzeć na temat z perspektywy pokazanych przykładów.

W książce nie znajdziemy statystyk, ani twardej wiedzy, bo sama idea wizualnego młotka, to teoria autorki. Pomimo tego pozycja jest bardzo treściwa i z pewnością dostarczy czytelnikowi całej masy praktycznej wiedzy, którą można później wykorzystać we własnych działaniach marketingowych.

Moim zdaniem

„Wizualny Młotek”, to jedna z ciekawszych i bardziej wciągających książek, jakie ostatnio czytałam. Z jednej strony napisana została lekkim i przystępnym językiem, z drugiej naszpikowana jest przykładami i praktyczną wiedzą, dzięki czemu nie czytamy jej jedynie dla przyjemności, ale także po to, aby się czegoś dowiedzieć. Nie mamy poczucia straty czasu, które towarzyszy (przynajmniej mi) wtedy, gdy czytam książki traktujące różne tematyki zbyt ogólnikowo i pobieżnie.

Autorka w ciekawy i bardzo płynny sposób porusza się po różnych tematach, co sprawia, że nawet nie zauważamy, kiedy mijają całe kartki, a nawet rozdziały. Książka zdecydowanie ma potencjał, aby stać się pozycją równie popularną jak „Logo Design Love”, jednak obawiam się, że przeszkodzić temu może jej sposób wydania, a szkoda, bo to trochę zmarnowany potencjał.

„Wizualny młotek. Jak wbić do głowy przekaz marki dzięki emocjonalnej sile obrazu” została wydana nakładem One Press i możecie ją kupić w cenie 39,90 na stronie księgarni Helion.

Pozycje do recenzji dostarczyło nam wydawnictwo Helion.