Jest fotografem, który specjalizuje się w zdjęciach fashion i beauty, autorem szkolenia z profesjonalnego retuszu, blogerem i (od niedawna) również youtuberem. Mieszka w Bangkoku od 2013 roku i tam realizuje swoje kolejne projekty.

Wiele można dowiedzieć się z Twojego bloga, na którym widnieje informacja, że zajmujesz się fotografią fashion i beauty. Czy tylko takie fotografie wykonujesz? Mieszkając w Tajlandii masz  przecież również wiele egzotycznych i pięknych widoków wokół.

Inne typy zdjęć nigdy mnie nie interesowały. Co trzy miesiące muszę wyskoczyć za granicę, ze względu na sprawy wizowe, ale jeszcze ani razu nie zabrałem ze sobą aparatu na taki wyjazd. Nawet telefonem bardzo mało fotografuję, więc chyba po prostu nie czuję potrzeby uwieczniania swojego życia i tego co mnie otacza. Poza tym bardzo ciężko mnie zadziwić i do wszystkiego już po chwili się przyzwyczajam. Dlatego nawet jeśli jakaś budowla lub wyspa, wydałaby mi się przepiękna, to prawdopodobnie już następnego dnia przywyknął bym do jej widoku i uznał, że pewnie już i tak została sfotografowana na wszystkie możliwe sposoby. A nawet jeśli nie, to jakaś podobna do niej, więc uwiecznianie jej nie ma sensu. W fotografowaniu modelek nie widzę tego problemu, ale nie rozpoznaję twarzy, więc może dlatego. Wystarczy zmiana stylizacji i już postać wydaje się być inną osobą.

Muszę jednak przyznać, że zaraz po kupnie pierwszej lustrzanki robiłem sporo zdjęć wszystkiego. Zaczynałem od fotografowania motocykli, imprez motoryzacyjnych i hostess na nich, ale głównie dlatego, że wszystko w fotografii było dla mnie zupełną nowością, a dodatkowo wiązało się to z moją ówczesną pracą. Dzięki temu pierwszy aparat miał szansę „zarobić na siebie” już moment po zakupie, co pewnie było dodatkową motywacją, by rozwijać to hobby.

Zdjęcia beauty i fashion są często bardzo silnie retuszowane. Ty sam jesteś autorem kursu retuszu, który można zakupić online. Czy często spotykasz się z zarzutem „odrealniania” fotografii? Czy może dobry (doskonały) retusz daje inny efekt?

Argument o tym, że na zdjęciu jest „za dużo Photoshopa”, słyszałem nawet pokazując RAWy. Natomiast ostatnio dowiedziałem się, że jedno z moich zdjęć (nie będące fotomontażem, bo to zupełnie nie moja działka) ma wklejoną postać do tła i „sztuczność tej operacji i chybiony efekt końcowy widoczny jak na dłoni”. Świat jest pełen osób pragnących, by ktoś ich usłyszał, nawet jeśli nie mają nic sensownego do powiedzenia. Nigdy nie wdaję się w dyskusje z nimi.

W zdjęciach beauty, retusz szybko zdradza doskonała cera. Dawniej powiedziałbym, że przecież wszyscy zdają sobie sprawę, że tak jak w kinie nie każdy film jest dokumentem, tak w fotografii nie każde zdjęcie jest reporterskie. Dzisiaj nie zaryzykowałbym takiego stwierdzenia. Co więcej, niektórzy za argument przeciwko retuszowi podają, że w czasach analogów zdjęć się nie obrabiało. Tymczasem najnowsze książki o fotografii z mojej biblioteki pochodziły sprzed ponad 30 lat – mimo to retusz potrafił zajmować w nich połowę stron.

W takim razie jak odnaleźć złoty środek? Czy rzeczywiście oczekujemy zdjęć nie poddanych obróbce w czasopismach i reklamach, które jak ognia unikają pokazywania niedoskonałości? Trudno uwierzyć, że nawet te fotografie, o których głośno jest, że nie były retuszowane (np. ostatnio publikowane zdjęcie aktorek z serialu „Girls” na okładce Glamour) faktycznie nie były w żaden sposób poprawiane. Zresztą aktorki mają na sobie make-up, często nie tylko na twarzy a ich włosy z pewnością nie prezentują się zawsze tak, jak na zdjęciu do prestiżowego magazynu. Czego faktycznie oczekuje klient?

Wszystko zależy od typu zdjęć i zastosowań. Zdjęcia portretowe i testy (fotografie wykorzystywane przez modelki w swoich książkach, jako uzupełnienie zdjęć sesyjnych), robi się po to, żeby pokazać fotografowaną osobę. Retusz w takich fotografiach jest, ale z założenia ma być niewidoczny. Jeszcze “naturalniejsze” od testów są polaroidy, czyli zdjęcia zarówno bez retuszu, jak i bez makijażu. Takie fotografie dużo ułatwiają w branży modelingowej.

Natomiast zdjęcia beauty i fashion służą całkowicie innym celom – jak najlepszej prezentacji ubrań, biżuterii, makijażu itd. Raczej nikt z ekipy nie będzie chciał, by coś odwracało uwagę od stylizacji, skoro to jej poświęcona jest sesja. Retusz w tym pomaga, bo odwraca uwagę od wszelkich niedoskonałości na korzyść produktu, który zdjęcie ma pokazać. Jako że zdjęcie beauty charakteryzuje kadr portretowy, to czasami jest mylone z portretem (który z kolei niekoniecznie musi mieć kadr portretowy, ale bardzo często ma).

Makijaż aktorek to osobny temat, bo go się wykonuje inaczej – znacznie “agresywniej”. Nakładana jest grubsza warstwa kosmetyków i taki make up jest bardzo mocny. Gdyby pomalować w ten sposób modelkę przed sesją, to efektem finalnym byłaby bardziej „plastikowa” postać, niż z makijażem fotograficznym oraz retuszem. W video detal jest znacznie mniej widoczny niż na dobrych wydrukach. Nie dość że filmy są w niższej rozdzielczości, to jeszcze dochodzi ograniczony bitrate oraz rozmycie wynikające z dłuższego czasu naświetlania (więc pośrednio z liczby klatek na sekundę). Dodatkowo ciężej się przyjrzeć ruchomej postaci, a zazwyczaj uwagę rozprasza też ruch wszystkiego wokół. W efekcie na zdjęciach bardzo łatwo jest wyłapać niedoskonałości, których w filmie lub na żywo, w ogóle by się nie zauważyło. Oczywiście aktorki na filmach też są retuszowane. Można im poprawić zarówno cerę jak i figurę. W Azji na porządku dziennym jest też wybielanie skóry (zarówno kosmetykami, jak i w postprodukcji).

Wracając jednak do zdjęć, pamiętajmy też, że w sesjach beauty/fashion, bardzo często stosowane jest ostre światło, np. z beauty disha. W takim świetle każda niedoskonałość zostaje uwydatniona. Twarz która w miękkim świetle dziennym wygląda doskonale, wcale nie musi się tak dobrze prezentować w ostrym oświetleniu, które za to świetnie wydobywa strukturę materiałów, każdy detal stylizacji itd.

Oczywiście są sytuacje, gdy portret jakiegoś celebryty retuszuje się jak zdjęcie reklamowe. Osobiście uważam, że wtedy zdjęcie przestaje spełniać swoją rolę. Z drugiej strony wolimy oglądać wszystkich jak najpiękniejszych, w przeciwnym wypadku makijaż w ogóle by nie istniał. Jestem też przekonany, że reklamy z idealnie wyglądającymi osobami, osiągają lepsze rezultaty niż gdyby nie było na nich żadnego retuszu. W świecie reklamy tworzy się najróżniejsze wersje pod dane grupy docelowe i zostawia te, przynoszące najlepsze efekty. Gdyby ludzie nie chcieli retuszu, to dawno by przestał istnieć.

Ciekawi mnie też podejście modelek do retuszu. Czy widzą zdjęcia „przed” i „po”? Czy mają coś do powiedzenia? Czy może słyszysz często, że ktoś wygląda zupełnie inaczej niż w rzeczywistości?

Zdjęcia przed obróbką zazwyczaj widzą wszyscy w trakcie sesji. Podgląd często jest wyświetlany na dużym monitorze, chociaż ostatnio wolę używać do tego tabletu, który łatwiej przemieszczać po planie zdjęciowym.

Na takich sesjach często doprowadza się modelki do wyglądu zupełnie innego niż na co dzień. Robi się to już samą stylizacją, czyli fryzurą, makijażem, ubiorem itd. Natomiast retusz nie wnosi drastycznych zmian w ogólnym wyglądzie, tylko w detalach.

Gdyby na zdjęciu przed obróbką i po niej, ustawić taki sam kontrast itd, to na miniaturach ciężko byłoby je odróżnić. Dopiero w normalnym rozmiarze widać niedoskonałości skóry, pojedyncze włosy które się gdzieś zawieruszyły itd. To praca nad takimi drobiazgami zajmuje 90% czasu poświęconego na retusz.

Jesteś autorem kursu retuszu dostępnego online. Powiedz czego można się z niego nauczyć i dlaczego warto wybrać ten kurs a nie inny?

Mój kurs skupia się na zachowaniu jak najlepszej jakości – nie ma w nim rozmywania skóry i innych metod, które niszczą zdjęcia, zamiast je poprawiać. Często słyszę, że wielką zaletą jest sposób omawianych metod – tłumaczenie dlaczego robię daną rzecz w ten sposób i jakie wady mają alternatywne techniki.

Poruszam też kwestie, które są niezbędne by robić to wszystko dobrze, ale nie są retuszem samym w sobie. Jedną z nich jest to jak przygotować stanowisko do retuszu, żeby prawidłowo postrzegać obraz na monitorze – bez tego wydruki będą za ciemne i nie będzie się miało pełnej kontroli nad kontrastem i kolorystyką. Inna część dotyczy wyboru i kalibracji monitora, a jeszcze inna tabletów piórkowych.

Obecną wersję kursu traktuję jako podstawę – poza aktualizacjami, docelowo będą też filmy bonusowe, rozszerzające obecną tematykę. Do póki nie wydam wersji angielskiej i kilku dodatkowych filmów, to każdy uczestnik poza niższą ceną, otrzymuje nielimitowany dostęp do kursu (razem z wszystkimi aktualizacjami). Docelowo planuję dostęp roczny.

Natomiast jeśli komuś zależy nie na retuszu, tylko fotomontażu lub przerabianiu zdjęć nie do poznania, to moje szkolenie mu się nie przyda. Najlepiej samemu się o tym przekonać i sprawdzić wersję demo.

Ile czasu zajmuje Ci retuszowanie jednej fotografii tak, byś był zadowolony? Podejrzewam, że trudno jest dokładnie sprecyzować czas, ale może uda się wyciągnąć jakąś średnią?

Test zajmuje od kilku do kilkunastu minut, podobnie lookbooki. Portret myślę że do godziny, ale zazwyczaj znacznie krócej. Fashion i beauty bardzo różnie, jednak to ostatnie z pewnością jest najbardziej czasochłonne. 5 godzin w tej kategorii nikogo nie dziwi, dłuższe czasy też są na porządku dziennym, a 2 godziny to minimum. Reportażami się nie zajmuję, tam obróbka ogranicza się do wywołania RAW-ów (ew. w grę wchodzą szybkie poprawki w Photoshopie – tak jest np. w przypadku ślubów).

Dlaczego zrobiłeś własny kurs? Co spowodowało, że zechciałeś podzielić się tajnikami swojej pracy?

Co chwilę dostawałem pytania o to, czy organizuję warsztaty i ciągle odpisywałem że nie. Niektórzy nie dawali za wygraną i mnie namawiali żeby zacząć. Nie chodziło o to, że nie chciałem – zawsze lubiłem się dzielić swoją wiedzą. Po prostu stwierdziłem, że jeśli mam to zrobić, to muszę dokładnie przemyśleć, w jaki sposób będzie to wyglądało. W międzyczasie znalazłem dyskusję o swoich zdjęciach na forum Photoshopa. Były tam posty o tym ile tysięcy godzin trzeba ćwiczyć, by osiągać takie rezultaty itd. Dopiero to mnie ostatecznie przekonało. Stwierdziłem, że chyba przesadzają z tymi opiniami i postanowiłem spróbować jak mi pójdzie. To było lata temu, wtedy mieszkałem w Polsce i szkoliłem indywidualnie (na żywo i przez Skype’a), a później prowadziłem zajęcia w grupach, na które dojeżdżałem. Po przeprowadzce na drugi koniec świata miałem w planach coraz rzadsze odwiedzanie Polski, natomiast chętnych na szkolenia było coraz więcej. Wtedy stworzyłem wersję online.

Czy nadal otrzymujesz wiele pytań dotyczących techniki pracy?

Tego typu pytania dostawałem głównie wcześniej, np. po wrzuceniu swojej sesji na jakieś forum fotograficzne. Teraz jak ktoś do mnie pisze, to raczej zna mój blog i pytania dotyczą głównie dylematów zakupowych, problemów ze sprzętem itd. Od niedawna na część pytań staram się odpowiadać w formie Q&A na YouTube.

Czy testujesz dużo sprzętu różnego rodzaju? Na jakiej podstawie wyrabiasz sobie opinie?

To w większej mierze dotyczy moich sesji zdjęciowych, niż retuszu, chociaż z nim też mam związanych kilka artykułów. Typowych testów sprzętu nigdy nie robiłem i nie planuję robić, ale używałem najróżniejszych rzeczy na sesjach i czasami opisywałem swoje doświadczenia. W Polsce miałem ten komfort, że sklepy i importerzy udostępniali mi swój asortyment. Czasami brałem coś na jedną sesję zdjęciową, bo akurat potrzebowałem nietypowego sprzętu (np. lekkich lamp plenerowych, o bardzo dużej mocy). Innym razem dany model na tyle mi się spodobał, że używałem go miesiącami. Teraz już by mi się nie chciało tak zmieniać ekwipunku, chyba że ktoś by te wszystkie przesyłki odbierał i rozpakowywał za mnie :). Zresztą na drugim końcu świata to już nie takie proste. Za dwa miesiące będę w Polsce, ale jeszcze nie zdecydowałem, czy tylko w odwiedziny, czy wezmę najróżniejsze nowości sprzętowe i sprawdzę je w akcji.

Wyczytałam, że kiedyś zajmowałeś się retuszowaniem zdjęć innych fotografów, dlaczego z tego zrezygnowałeś?

Nie tyle zrezygnowałem, co nie podejmuję nowych zleceń. W przyszłości to się pewnie zmieni, ale wtedy chcę mieć cały zespół ludzi do pomocy i zaplanować biznes tak, by się w pełni skalował. Działając samemu nie jest to możliwe i zajmuje za dużo czasu. Wolę się najpierw skupić na blogu, obiecałem też stworzyć kurs fotografii beauty, rozwinąć w końcu kanał na YouTube itd.

Wracając do zdjęć w szerszym ujęciu, opowiedz jakie fotografie lubisz? Czy masz jakichś „mistrzów”?

Prawdę mówiąc nigdy mnie fotografia specjalnie nie interesowała i pewnie nie znam 95% fotografów, których podziwiają wszyscy w branży. To nie jest tak, że zawsze chciałem robić zdjęcia i moim hobby było przeglądanie sesji. Jednak z pewnością do wzięcia się za fotografowanie zainspirowało mnie kilka zdjęć Macieja Boryny. Bardzo podoba mi się styl Nicka Knighta, a w fotografii czarno-białej dzieła Szymona Brodziaka. Bardzo podziwiam też Marcina Tyszkę za to co osiągnął (kompletnie nie chodzi mi o TV, bo na świecie nikt go nie zna z TV Show, tylko z sesji zdjęciowych). Jest też sporo fotografii, które bardzo zapadły mi w pamięć, ale nigdy nie sprawdzałem, kto je zrobił. Lubię mroczny styl i totalnie „odjechane” stylizacje.

Rozumiem, że nie traktowałeś jej jak obsesji i nie interesowałeś się fotografami. Ale coś chyba sprawiło, że zająłeś się nią zawodowo? W końcu poświęciłeś sporo czasu i środków finansowych, żeby znaleźć się w tym miejscu, w którym jesteś?

Gdy już zacząłem fotografować, to wciągnąłem się w to na całego. Jednak skutkiem nie było przeglądanie magazynów ze zdjęciami i ciągłe sprawdzanie portali typu 500px. Raczej starałem się oglądać filmy zza kulis sesji zdjęciowych i prawie całą uwagę skupiałem na oświetleniu – na modyfikatorach, sposobach rozstawienia lamp itd. W fotografii najbardziej interesowało mnie jak drastycznie można zmienić wygląd wszystkiego wokoło, właśnie za pomocą światła.

Czy uważasz, że branża fotograficzna zmieniła się w porównaniu z czasem, w którym Ty zaczynałeś? Jaką radę dałbyś młodemu Tomaszowi Pluszczykowi dzisiaj? A może jaką radę dałbyś początkującym fotografom?

Ja zaczynałem stosunkowo niedawno, gdy już wszyscy mieli aparaty cyfrowe. Od tamtej pory nie było żadnych wielkich zmian.

Osobom które interesuje podobny typ fotografii jak mnie, radziłbym jak najszybsze kupienie pierwszej manualnej lampy błyskowej i statywu do niej. Do tego podstawowe modyfikatory, a na start wystarczy nawet parasol. Całość nie będzie kosztowała więcej niż 300 zł, a otworzy zupełnie nowy rozdział w nauce fotografowania.

Do nauki aparat nie ma większego znaczenia. Dużo więcej nauczy się osoba z lampą na statywie, niż ktoś bez lampy, ale z lepszym aparatem.

300 zł to niewiele, ale rozumiem, że istotny jest aparat i obiektywy. Co polecasz i dlaczego? Na czym Ty pracujesz?

Nie jestem w stanie polecić konkretnych rzeczy, bo to jest zbyt mocno uzależnione od potrzeb. Osoba robiąca portrety potrzebuje innego ekwipunku, niż ktoś interesujący się zarówno portretami, jak i fotografią sportową itd. Napisałem kilka artykułów na ten temat, a żeby go wyczerpać, trzeba by wydać całą książkę i regularnie ją aktualizować. Jeśli chodzi o mój aparat i podstawowe obiektywy, to: Nikon D810, Nikkor 135 2D DC i Sigma 50 mm 1,4 EX DG HSM. Oświetlenia używam bardzo różnego.

Co sądzisz o fotografii analogowej? Zajmujesz się wywoływaniem zdjęć w ciemni? A może konstruowałeś swój aparat otworkowy?

Jak zaczynałem to aparaty cyfrowe były standardem, kompletnie nie czuję potrzeby wracania do analogów.

Czego nie lubisz w swojej pracy?

Wszelkie sprawy organizacyjne mnie demotywują.

Co uważasz za swój największy sukces do tej pory? No i jakie masz plany na przyszłość?

Raczej nie ma niczego, co określiłbym jako największy sukces, ale na pewno za świetną decyzję uważam rozpoczęcie blogowania 5 lat temu.

W tym roku przede wszystkim planuję się skupić na dokończeniu projektów video. Niektóre z nich to nagranie dodatkowych filmów, do wspomnianego już kurs retuszu oraz wydanie jego angielskiej wersji. Inne będą realizowane dopiero za kilka miesięcy, podczas sesji zdjęciowych. Może omówię też kilka tematów, które do tej pory poruszałem jedynie w formie pisemnej. Mój plan zakłada nakręcenie i wydanie wszystkiego przed grudniem 2017. Dopiero gdy te rzeczy będę miał za sobą, to wezmę się za realizację kolejnych celów. Poza tym w lipcu lecę na chwilę do Polski i staram się zamknąć jak najwięcej spraw jeszcze przed wylotem.

Monika Suchodolska
autor artykułu

Od 2008 roku pracuje jako grafik komputerowy w Lublinie (freelancing), współpracuje z instytucjami kultury, fundacjami, firmami, wydawnictwami etc., pracuje na UMCS jako nauczyciel akademicki (uczy projektowania stron www i grafiki komputerowej). Ponadto w 2014 roku wydała książkę, którą wspólnie ze znajomą napisała i zilustrowała. Od ponad roku świruję na punkcie ilustracji dla dzieci.

Ilustracja w nagłówku artykułu: © Tomasz Pluszczyk
Wszystkie prawa zastrzeżone

Wszystkie prawa zastrzeżone. Wszelkie prawa do artykułu są własnością jego autora. Kopiowanie, modyfikowanie, cytowanie artykułu bez jego zgodny jest zabronione.