Praca grafika – projektanta, ilustratora czy koncept artysty, wymaga od niego niespożytej ilości ciekawych, często innowacyjnych pomysłów. Umiejętność ich tworzenia, wiązana z pojęciem kreatywności, jest pożądana na rynku pracy i pozytywnie odbierana przez kolegów i koleżanki po fachu. Chociaż tekstów o kreatywności powstały już całe masy – od takich, które polecają nam wyjrzenie przez okno, po takie, które prezentują dokładne ćwiczenia, które mają ją pobudzić – postanowiłam dorzucić kilka groszy od siebie.

Na początku należy odróżnić bycie osobą kreatywną, od cech, które definiują typowego, szalonego artystę o którym z humorem na swoim blogu pisał kiedyś Jacek. Jak napisał David Airley w Logo Design Lovewarto pamiętać, że nasza praca – praca projektanta – nie wymaga inspiracji w dosłownym tego słowa znaczeniu. Umiejętność skutecznej realizacji projektu polegającego na opracowaniu nowego wizerunku marki zdobywamy podczas wielu lat nauki, praktyki i doświadczenia, a także w wyniku precyzyjnie zdefiniowanego procesu kreatywnego […]. I chociaż zgadzam się z tym cytatem, to trudno nie odnieść wrażenia, że czasem nasza praca idzie świetnie, a innym razem trudno zrobić coś z czego będziemy zadowoleni. Inaczej też wygląda sytuacja w której do rozwiązania mamy pewien problem, a inaczej, kiedy chcemy po prostu stworzyć coś ciekawego.

Porządne przygotowanie

W mojej opinii, podstawową zasadą kreatywnego podejścia do jakiegoś zlecenia jest dokładny reasearch i przygotowanie się do rozwiązania konkretnego problemu. Bez znaczenia, czy jest to projektowanie logo, stworzenie strony internetowej, plakatu czy nawet wizytówki – zlecenie otrzymujemy w większości przypadków dlatego, że klient chce osiągnąć konkretny, z góry założony efekt. Inaczej będziemy go realizować w momencie, kiedy zależy mu na przedstawieniu swojej oferty, a inaczej wtedy, kiedy chce się zbliżyć do konkretnej grupy docelowej. Poznanie potrzeb zamawiającego, projektów konkurencji i obowiązujących na rynku trendów pomoże nam w wykreowaniu pomysłu, który może zostać później odebrany jako kreatywny. Przykładem świetnego, innowacyjnego podejścia do potrzeb klientów są realizacje poznańskiej agencji MINIMA Advertising People z którymi rozmawiałam w ostatnim artykule.

Sytuacja jest nieco trudniejsza, jeśli klientowi zależy po prostu na zwiększeniu sprzedaży, ponieważ opcji na realizację tego celu jest o wiele więcej. W każdym z tych przypadków niezbędna jest jednak analiza i dobre poznanie rynku na którym działa nasz klient. Dlatego tak ważny – ważniejszy od mistycznej kreatywności, jest precyzyjnie zdefiniowany proces kreatywny, który w wyniku generuje nam te warte uwagi pomysły. W tym artykule mam zamiar przedstawić Wam raczej ciekawe techniki, które mogą przydać się w wykształcaniu swojego procesu kreatywnego, niż polecać patrzenie przez okno, snucie się po galeriach sztuki, bieganie i uprawianie jogi.

© DragonImages, Fotolia.com

© DragonImages, Fotolia.com

Inspiracja poza analizowaną tematyką

Nieodzowną częścią każdego procesu twórczego powinno być w moim mniemaniu poszukiwanie źródeł inspiracji. Można oczywiście pójść na łatwiznę i po podglądać związane z naszą tematyką realizacje zamieszczone na portalach takich jak chociażby Behance, można jednak także spróbować zrobić to bardziej… kreatywnie. Kolory, kształty, układy – trudno o coś ekstremalnie oryginalnego, bo podobno wszystko już istnieje, warto więc inspirować się rzeczmy uniwersalnymi – na przykład przyrodą czy pracami dawnych mistrzów.

a4L93bA_700b_v1

Do wszystkiego należy podchodzić jednak z głową – inspiracji ogrodem nie powinniśmy wykorzystywać w projekcie serwisu motoryzacyjnego, jednak jeśli dobrze wykonaliśmy punkt pierwszy – przygotowanie, z pewnością znajdziemy tematykę, która będzie dla nas odpowiednia. Szalenie przydatna jest tutaj wiedza na temat historii sztuki i zainteresowanie szeroko pojętą wiedzą ogólną. Dzięki takiemu podejściu możemy chociażby inspirować się pracami z XX-wiecznego futuryzmu podczas tworzenia projektu związanego z współczesną nowoczesnością.

Porzucenie tematu

Drugim krokiem po dokładnej analizie tematu jest dla mnie zawsze porzucenie go na pewien czas, idealnym okresem jest dzień – dwa. Daje to chwilę na uporządkowanie przemyśleń i wybranie z nich tych najbardziej adekwatnych, a z drugiej strony nie jest ona na tyle długa, ale powstałe podczas etapu analizy pomysły wyfrunęły nam z głowy. Równocześnie mówiąc o porzuceniu, nie mam na myśli całkowitego zaniechania jego realizacji i odrzucania wszystkich wpadających do głowy pomysłów. Przez ten czas jak najbardziej należy zapisywać i szkicować wszystkie idee, które wpadną nam do głowy, warto jedynie wstrzymać się od przenoszenia ich do programów graficznych. Dzięki temu nijako dajemy naszemu umysłowi popracować samemu.

I w ten sposób warto pomyśleć o innej dobrej technice, jaką jest unikanie komputerów i urządzeń cyfrowych.

Praca analogowa

Jednym z ważniejszych elementów realizacji każdego projektu jest przygotowanie się do niego w sposób jak najbardziej rzetelny, ale i jak najbardziej twórczy. Dla mnie do rozbudzenia tej twórczości niezbędne są narzędzia analogowe, a więc wszystko to, czemu daleko od nowoczesności czy technologii. Zanim zacznę realizację (nawet dość prostego w zamyśle zlecenia) lubię rozpisać czy rozrysować je sobie na kartce, koniecznie ołówkiem. Pozwala to spojrzeć na problem w oderwaniu od standardowych rozwiązań i przetestować inne pomysły (szkic można wykonać znacznie szybciej niż mockup, nawet w najbardziej wygodnym programie). Tworzenie z wykorzystaniem ołówka i kartki daje większą swobodę, ktoś kiedyś nawet powiedział, że mózg pracuje wtedy lepiej (nie mam pojęcia kto, gdzie i kiedy, ale u mnie się to sprawdza). Podczas pisania i rysowania pomysły przychodzą szybciej i częściej.

Oczywiście jest to coś, co może oddziaływać w zupełnie inny sposób na każdą osobę. To, że dla mnie szkicowanie ołówkiem jest o wiele bardziej stymulujące, niż chociażby rysowanie na tablecie, nie oznacza, że dla Ciebie musi być tak samo. Warto jednak to sprawdzić.

Inną możliwością podejścia do tematu w sposób mniej standardowy jest wykorzystanie narzędzi niezwiązanych z komputerami i światem cyfrowym – jak na przykład farby, kredki czy pisaki. Przejście do innej formy (związanej tematycznie z naszym zadaniem) może dać zachwycające efekty na które nie wpadlibyśmy wcześniej, nawet jeśli da się je idealnie odwzorować na komputerze. Tworząc na przykład logo galerii sztuki, możemy zacząć od pracy z farbą, a skończyć na znaku jedynie odrobinę nawiązującym do pierwotnych malunków. Stworzone w ten sposób elementy możemy jednak zeskanować i wykorzystać, czy to na stronie czy nawet w projektach drukowanych.

© kichigin19, Fotolia

© kichigin19, Fotolia.com

Dyskusja i słuchanie innych

Jeśli chcemy przełamać blokadę twórczą, dobrym rozwiązaniem jest także rozmowa. Dobrze sprawdzi się taka przeprowadzona z kolegami po fachu, jednak równie efektywnym pomysłem jest przedyskutowanie tego z kimś zupełnie niezwiązanym z tematem. Wypowiedzenie problemu na głos jest dobrą techniką pozwalającą na bardziej wnikliwe zastanowienie się nad problemem, który często jesteśmy w stanie rozwiązać sami, jeśli tylko uruchomimy niewykorzystane do tej pory zasoby w umyśle. Dodatkowo znajomy projektant może pomóc nam bardziej doraźnie – proponując konkretne rozwiązanie, albo podrzucając ciekawe źródło inspiracji.

Mniej doraźnym sposobem, którego nie włączymy w proces projektowy, ale możemy włączyć w nasze życie, jest uczestnictwo w różnego rodzaju konferencjach, warsztatach i szkoleniach. Pozwalają one na poznanie perspektywy innych ludzi, ciekawych technik rozwiązywania problemów czy po prostu podejścia do nich.

Tworzenie dla siebie

Praca w zawodach kreatywnych często wiąże się z pasją do tego, co robimy. Niestety po latach pracy zdarza się, że to, co wcześniej dawało nam kopa, znika gdzieś za falą obowiązków i deadlinów. W takiej sytuacji warto próbować także robić coś kreatywnego tylko dla siebie. Jesteś webdesignerem – spróbuj z rysunkiem, pracujesz jako concept artysta – zacznij trenować wektory. Poszerzenie swoich horyzontów nie tylko da satysfakcję i pozwoli na pozostanie kreatywnym, ale także wykształci w nas nowe umiejętności, które potem można wykorzystać w pracy. Świetnym pomysłem są także projekty 365 w których naszym zadaniem jest zrobić coś z danej tematyki codziennie.

Zdobywanie nowej wiedzy

Inną czynnością, która pomoże nam w kreatywnym rozwiązywaniu problemów i której nie nadrobimy podczas siedzenia przy konkretnym projekcie, jest zdobywanie wiedzy. Projektant powinien przede wszystkim interesować się otaczającym go światem – ludźmi, architekturą, wydarzeniami, historią. Rozwijanie się w ten sposób pozwoli później – podczas tworzenia koncepcji – na stworzenie o wiele ciekawszych powiązań i skojarzeń.

Czego konkretnie się uczyć? Lista jest zapewne zdecydowanie większa niż nasze zasoby wolnego czasu. Warto na przykład nadrobić braki związane z historią sztuki, nie tylko tej klasycznej, ale także tej, która bezpośrednio wpływa na trendy jakie obserwujemy w projektowaniu dzisiaj, a więc XX-wiecznej (związanej z typografią, plakatami, projektami użytkowymi). Dla projektantów stron internetowych korzystne może okazać się rozwinięcie wiedzy związanej z kodowaniem: CSS-em, JavaScriptem (chociażby w kontekście tego, co teraz możemy zrobić i co warto wykorzystywać), poprawną strukturą dokumentów HTML. Zawsze warto też interesować się światem ogólnie – psychologią w kontekście marketingu, językiem polskim – jako podstawy tworzenia tekstów na swoje strony.

Fotolia_91915721

© gpointstudio, Fotolia.com

Poddaj się!

A co, jeśli to wszystko nie pomogło? Czasem niestety bywa tak, że pomimo naszych usilnych starań i idealnego przygotowania pomysły po prostu nie przychodzą do głowy. Co zrobić wtedy? Poddaj się! Przewietrz pokój, wyjrzyj przez okno, idź posnuć się po galerii sztuki, poczytaj dobrą książkę, pobiegaj, albo stań na głowie. Niektórych rzeczy przyspieszyć po prostu nie można, a jeśli zmęczenie fizyczne lub psychiczne blokuje Twoją kreatywność, zajmij się najpierw sobą, a dopiero później skup się na realizowanym projekcie. Chyba że deadline jest jutro… wtedy pozostaje tylko kawa, yerba mate i energy drink. Niekoniecznie wszystkie na raz.